Konflikt wokół Iranu i cieśniny Ormuz zaczyna być wyraźnie widoczny na polskich stacjach. Średnia cena benzyny Pb95 wzrosła do 6,99 zł za litr, a oleju napędowego do 7,19 zł. Hurtowe stawki Orlenu sugerują, że presja na podwyżki jeszcze nie zniknęła.
Cena paliw rośnie razem z ryzykiem wokół Iranu
Jeszcze niedawno benzyna po 7 zł była widoczna głównie na pojedynczych stacjach w dużych miastach i przy autostradach. Teraz taki poziom staje się rynkową normą. Według monitoringu e-petrol.pl z 15 lipca litr Pb95 kosztował średnio 6,99 zł. Diesel był droższy o 20 gr, a Pb98 osiągnęła 7,79 zł. Autogaz pozostawał znacznie tańszy, średnio 3,17 zł za litr.
W ciągu tygodnia benzyna Pb95 podrożała o 21 gr, a olej napędowy o 26 gr. Skala wzrostu wynika nie tylko z wygaśnięcia krajowych osłon podatkowych. Głównym źródłem napięcia jest Iran i sytuacja w cieśninie Ormuz.
Przed rozpoczęciem wojny przez ten szlak przechodziła około jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu. Po ponownym zamknięciu cieśniny ruch tankowców mocno osłabł. Stany Zjednoczone przywróciły blokadę irańskich portów, przeprowadziły kolejne uderzenia na cele wojskowe i ostrzelały pusty tankowiec płynący w kierunku wyspy Kharg, kluczowego punktu eksportowego Iranu.
Rynek reaguje na samo ryzyko ograniczenia dostaw. Cena ropy Brent przekroczyła 85 dolarów za baryłkę. To ponad 15 proc. więcej niż przed rozpoczęciem konfliktu, choć nadal znacznie mniej niż podczas wcześniejszego skoku w okolice 120 dolarów.

Hurtowe stawki Orlenu zapowiadają dalszą presję
Zmiany na rynku ropy szybko przechodzą na polski rynek hurtowy. Orlen wyceniał w połowie lipca metr sześcienny benzyny Pb95 na 5500 zł. Pod koniec czerwca było to 5257 zł. Różnica wynosi 243 zł na metrze sześciennym, czyli ponad 24 gr w przeliczeniu na litr przed uwzględnieniem podatków, kosztów logistyki i marży stacji.
Jeszcze mocniej wyróżnia się benzyna Pb98. Jej cena hurtowa wzrosła do 6434 zł za metr sześcienny i przebiła poziomy notowane podczas marcowego szczytu. Olej napędowy kosztował w hurcie 5912 zł. Jest tańszy niż wiosną, gdy stawki przekraczały 7 tys. zł, ale jego cena ponownie szybko rośnie.
Stacje nie zmieniają cenników w tym samym momencie. Część sprzedaje paliwo kupione wcześniej, część uzupełnia już zapasy po nowych cenach. Kierunek jest jednak wspólny, a najwyższe podwyżki widać na stacjach o dużym obrocie oraz w lokalizacjach, w których konkurencja jest słabsza.
Na Mazowszu średnia cena Pb95 osiągnęła już 7 zł, a diesla 7,22 zł. Najtańsza benzyna była na Śląsku, gdzie kosztowała przeciętnie 6,92 zł. W województwie świętokrzyskim litr oleju napędowego wyceniano średnio na 7,14 zł, a LPG na 2,93 zł.
Mechanizm rakiety i piórka działa na stacjach
Wzrosty cen paliw zwykle są przenoszone na kierowców szybciej niż późniejsze spadki. Rynek określa ten mechanizm jako efekt rakiety i piórka. Cenniki idą w górę gwałtownie, ale obniżają się stopniowo.
One będą rosły dlatego, że te zapasy, które mamy, były kupione po zupełnie innej cenie. W związku z tym stacje starają się bardzo szybko reagować z podnoszeniem cen
– tłumaczył Wojciech Miklaszewski, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Finea.

Stacje patrzą nie tylko na koszt paliwa znajdującego się już w zbiornikach, lecz także na cenę kolejnej dostawy. Jeżeli hurt drożeje, sprzedawca podnosi stawki wcześniej, by przygotować środki na uzupełnienie zapasów. Przy spadku cen działa odwrotny mechanizm. W zbiornikach pozostaje paliwo kupione drożej, więc obniżki pojawiają się z opóźnieniem.
Drugim elementem jest marża. W poprzednich okresach gwałtownych wzrostów część sieci ograniczała ją, by złagodzić zmianę cen detalicznych. Miklaszewski zaznaczał, że takie decyzje zdarzały się już wcześniej. Tym razem nie ma jeszcze sygnału, że sprzedawcy ponownie zrezygnują z części zarobku.
Pakiet CPN na razie nie wraca
Dodatkowym obciążeniem jest zakończenie rządowego pakietu CPN. Program wygasł 30 czerwca. Przestała obowiązywać obniżona stawka VAT na benzynę i olej napędowy oraz mechanizm maksymalnych cen na stacjach. Ulgi w akcyzie zakończyły się już w połowie czerwca.
Minister energii Miłosz Motyka nie wyklucza ponownego uruchomienia osłon, ale rząd nie planuje obecnie natychmiastowej interwencji. Decyzja ma zależeć od dalszego przebiegu konfliktu i sytuacji budżetowej. Resort liczy też na działania Orlenu, który jako największy uczestnik rynku ma wpływ na poziom krajowych cen hurtowych.
Powrót osłon stałby się bardziej prawdopodobny przy radykalnej eskalacji, dłuższym zamknięciu cieśniny Ormuz lub ograniczeniu innych szlaków eksportowych z Bliskiego Wschodu. Iran zagroził już rozszerzeniem blokady na kolejne trasy wykorzystywane do transportu ropy i gazu.
Drogi diesel podnosi koszty transportu
Największe znaczenie dla gospodarki ma cena oleju napędowego. Diesel dominuje w transporcie ciężarowym, rolnictwie i części usług. Jego podwyżki zwiększają koszty przewozu żywności, materiałów budowlanych i produktów przemysłowych.
Firmy transportowe nie aktualizują stawek natychmiast po każdej zmianie na pylonach. Przy dłuższym okresie wysokich cen paliwa zaczynają jednak doliczać wyższe koszty do nowych umów i zleceń. Wzrost na stacjach może więc pojawić się później także w cenach towarów.
Najbliższy kierunek zależy głównie od sytuacji wokół Iranu. Jeżeli ruch przez cieśninę Ormuz pozostanie ograniczony, ropa będzie utrzymywać podwyższoną cenę, a polski hurt nadal znajdzie się pod presją. Nawet szybkie uspokojenie konfliktu nie musi od razu przynieść taniego tankowania. Rakieta już wystartowała. Powrót cen w dół zwykle trwa znacznie dłużej.



















