Rynek ropy rozpoczął środę od wyraźnych wzrostów. Brent kosztuje już niemal 116 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI przekroczyła 101 dolarów. Inwestorzy wyceniają ryzyko kolejnej eskalacji konfliktu z Iranem. Niepewność zwiększa także wynik wyborów w Izraelu, po których żadna ze stron nie ma większości pozwalającej na samodzielne utworzenie rządu.
Kontrakty na ropę West Texas Intermediate z dostawą w grudniu kosztowały w środę rano 101,63 dol. za baryłkę. To wzrost o 1,73 proc. Brent na giełdzie ICE drożała o 1,8 proc., do 115,93 dol.
Za zmianą notowań nie stoi nagły wzrost popytu na surowiec. Rynek reaguje przede wszystkim na informacje dotyczące możliwej kolejnej operacji wojskowej Stanów Zjednoczonych przeciwko Iranowi.
Według „The Wall Street Journal” administracja USA miała przekazać kilku państwom Zatoki Perskiej, by przygotowały się na możliwość krótkiej i intensywnej operacji. Donald Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, jednak ma rozważać większe uderzenie po wyborach połówkowych do Kongresu.
Dla rynku ropy sama możliwość takiego scenariusza wystarcza, by ceny rosły. Bliski Wschód pozostaje jednym z kluczowych obszarów światowego wydobycia i transportu surowca, dlatego informacje o możliwym rozszerzeniu konfliktu szybko znajdują odzwierciedlenie w notowaniach.
Rynek wycenia ryzyko kolejnego etapu konfliktu
Obecne wzrosty są częścią znacznie większego ruchu. Od początku 2026 roku WTI podrożała o ponad 77 proc., natomiast Brent o około 90 proc. Cena ropy pozostaje więc na poziomach znacznie wyższych niż na początku roku.
Rynek próbuje obecnie oszacować nie tylko prawdopodobieństwo kolejnego ataku, ale również jego możliwe konsekwencje dla dostaw.
Iran jest jednym z największych producentów ropy, lecz znaczenie tego kraju dla światowego rynku wykracza poza samo wydobycie. W regionie znajduje się Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest duża część światowej ropy i paliw. Każde zagrożenie dla żeglugi w tym rejonie zwiększa ryzyko problemów logistycznych oraz wyższych kosztów transportu.
Ostatnie tygodnie pokazały, że ceny reagują również na same zapowiedzi działań militarnych. Informacje sugerujące możliwość deeskalacji sprowadzały notowania w dół. Doniesienia o kolejnych atakach lub zaostrzeniu stanowiska Waszyngtonu powodowały szybki ruch w przeciwnym kierunku.

Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan rozmawiają z Iranem
Równolegle trwają próby ograniczenia napięcia w regionie. Przedstawiciele Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu spotkali się z władzami Iranu w Teheranie. Strony zapowiedziały kontynuację rozmów dotyczących bezpieczeństwa i współpracy regionalnej.
Był to pierwszy kontakt przedstawicieli Arabii Saudyjskiej z irańskimi władzami na tak wysokim szczeblu od rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem.
W spotkaniu uczestniczyli m.in. saudyjski minister obrony Chalid bin Salman, szef tureckiego wywiadu Ibrahim Kalin oraz dowódca pakistańskiej armii Asim Munir. Iran reprezentowali prezydent Masud Pezeszkian oraz sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezai.
Celem rozmów ma być stworzenie kanałów komunikacji, które pozwoliłyby ograniczyć ryzyko kolejnych ataków między państwami regionu. Dla rynku znaczenie takich negocjacji będzie zależało przede wszystkim od tego, czy przełożą się one na rzeczywiste zmniejszenie ryzyka militarnego.
Na razie inwestorzy większą wagę przywiązują do sygnałów płynących z Waszyngtonu.
Wybory w Izraelu zwiększają niepewność
Drugim źródłem niepewności pozostaje sytuacja polityczna w Izraelu. Wtorkowe wybory parlamentarne nie przyniosły wyraźnego zwycięzcy.
Likud Benjamina Netanjahu prawdopodobnie ponownie okazał się największym ugrupowaniem, ale obecny obóz premiera nie zdobył większości w 120-osobowym Knesecie.
Według sondaży blok przeciwników Netanjahu może otrzymać 52–53 mandaty. Ugrupowania skupione wokół obecnego premiera mają około 50 miejsc. Do utworzenia większości potrzeba 61 mandatów.
Izrael czekają więc negocjacje koalicyjne, które mogą potrwać kilka tygodni. Jeśli rozmowy zakończą się niepowodzeniem, możliwe będą kolejne wybory. Do czasu utworzenia nowego gabinetu Benjamin Netanjahu pozostanie premierem.
Polityczny pat sam w sobie nie przesądza o dalszym kierunku konfliktu z Iranem. Zwiększa jednak liczbę niewiadomych, które rynek musi obecnie uwzględniać.
Ropa pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych rynków
Przy cenie Brent zbliżającej się do 116 dolarów za baryłkę każda nowa informacja dotycząca Iranu, Stanów Zjednoczonych lub bezpieczeństwa transportu w Zatoce Perskiej może szybko zmieniać wyceny.
Rynek ropy znajduje się obecnie pod wpływem czynników politycznych i militarnych w znacznie większym stopniu niż kilka miesięcy wcześniej. Najbliższym punktem odniesienia będą amerykańskie wybory połówkowe i decyzje administracji Donalda Trumpa podejmowane po głosowaniu.
Do tego czasu inwestorzy wyceniają ryzyko z wyprzedzeniem. Środowy skok cen pokazuje, że obecnie większe znaczenie ma możliwość ponownej eskalacji niż prowadzone równolegle rozmowy dyplomatyczne.

















