Ministerstwo Finansów analizuje zmiany w skali PIT. Rozważane jest podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz przesunięcie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. do 140 tys. zł. Na obecnym etapie nie ma jednak rządowego projektu ustawy, uzgodnionego terminu ani ostatecznych parametrów reformy. Resort potwierdził jedynie, że prowadzi analizy różnych wariantów zmian w skali podatkowej. Nie jest to jeszcze zapowiedź przyjęcia konkretnych rozwiązań.
Drugi próg podatkowy w 2026 roku wynosi 120 tys. zł
Osoby rozliczające PIT według skali płacą 12 proc. podatku od podstawy nieprzekraczającej 120 tys. zł rocznie. Po przekroczeniu tej granicy stawka 32 proc. obejmuje wyłącznie nadwyżkę ponad 120 tys. zł, a nie cały osiągnięty dochód. Przy podstawie opodatkowania wynoszącej 130 tys. zł pierwsze 120 tys. zł pozostaje więc objęte stawką 12 proc. Wyższa stawka jest naliczana od pozostałych 10 tys. zł. Kwota zmniejszająca podatek wynosi obecnie 3600 zł i odpowiada kwocie wolnej na poziomie 30 tys. zł.
Próg dotyczy podstawy opodatkowania, a nie rocznego wynagrodzenia brutto. Przy etacie od przychodu odejmowane są między innymi składki społeczne oraz koszty uzyskania przychodu. Z tego powodu nie wystarczy pomnożyć miesięcznej pensji brutto przez 12, aby ustalić moment wejścia w drugi próg podatkowy. Pod uwagę brana jest również suma dochodów opodatkowanych skalą. Wynagrodzenie z etatu może łączyć się na przykład z dochodami z umowy zlecenia, emerytury lub działalności gospodarczej prowadzonej na zasadach ogólnych. Podwyższenie progu nie objęłoby bezpośrednio przedsiębiorców rozliczających się podatkiem liniowym albo ryczałtem.
Podniesienie progu do 140 tys. zł dałoby maksymalnie 4 tys. zł oszczędności
Rozważana zmiana polega na przesunięciu granicy wyższej stawki z 120 tys. do 140 tys. zł. Dodatkowe 20 tys. zł dochodu zostałoby wówczas opodatkowane stawką 12 proc., a nie 32 proc. Różnica między stawkami wynosi 20 punktów procentowych. Podatnik osiągający podstawę opodatkowania na poziomie co najmniej 140 tys. zł zapłaciłby dzięki temu o 4 tys. zł mniej PIT rocznie.
Osoba z dochodem wynoszącym 125 tys. zł oszczędziłaby 1 tys. zł, ponieważ niższa stawka objęłaby 5 tys. zł nadwyżki. Przy dochodzie 130 tys. zł korzyść wyniosłaby 2 tys. zł. Maksymalny efekt pojawiłby się po osiągnięciu 140 tys. zł podstawy opodatkowania. Dalszy wzrost zarobków nie zwiększałby oszczędności wynikającej z samego przesunięcia progu. Dochód przekraczający 140 tys. zł nadal podlegałby stawce 32 proc.
Wyższa kwota wolna zwiększyłaby korzyść do 5200 zł rocznie
Równolegle analizowane jest stopniowe podnoszenie kwoty wolnej. Jeden z opisywanych wariantów zakłada jej wzrost z 30 tys. do 40 tys. zł, a następnie dalsze zwiększanie aż do 60 tys. zł. Podniesienie kwoty wolnej do 40 tys. zł obniżyłoby roczny podatek maksymalnie o 1200 zł. Taka kwota wynika z objęcia dodatkowych 10 tys. zł dochodu zwolnieniem przy stawce 12 proc.
Pełne 1200 zł zyskałyby osoby osiągające podstawę opodatkowania w wysokości co najmniej 40 tys. zł. Przy dochodzie między 30 tys. a 40 tys. zł korzyść byłaby odpowiednio niższa. Podatnicy, których dochód już obecnie mieści się w kwocie wolnej, nie odczuliby zmiany. Połączenie kwoty wolnej na poziomie 40 tys. zł z drugim progiem wynoszącym 140 tys. zł mogłoby przynieść maksymalnie 5200 zł rocznie. Składałoby się na to 1200 zł z wyższej kwoty wolnej oraz 4 tys. zł z przesunięcia granicy stawki 32 proc.
W przeliczeniu na średnią miesięczną daje to około 433 zł. Nie musi to jednak oznaczać jednakowego wzrostu każdej wypłaty. Wysokość miesięcznych zaliczek zależy między innymi od momentu przekroczenia progu oraz oświadczeń złożonych płatnikowi. Według przedstawionych symulacji pracownik zarabiający 5 tys., 7,5 tys. lub 10 tys. zł brutto miesięcznie zyskałby na podniesieniu kwoty wolnej do 40 tys. zł około 1200 zł rocznie. Przy wynagrodzeniu 12 tys. zł brutto łączny efekt obu zmian wyniósłby około 2486 zł rocznie. Przy pensji 15 tys. zł brutto korzyść sięgnęłaby maksymalnego poziomu 5200 zł.
Brak waloryzacji zwiększa liczbę osób objętych stawką 32 proc.
Drugi próg podatkowy na poziomie 120 tys. zł obowiązuje od 2022 roku. Od tego czasu nie był podnoszony, mimo wzrostu przeciętnych wynagrodzeń i cen. W rezultacie stawka 32 proc. obejmuje stopniowo kolejne grupy pracowników. Nie wynika to wyłącznie z awansów lub dużych podwyżek. Część osób przekracza próg po kilku latach nominalnego wzrostu wynagrodzeń, który jedynie częściowo rekompensował inflację.
Mechanizm ten bywa określany jako pełzający wzrost opodatkowania. Przy niezmienionej granicy progu wzrost nominalnych pensji zwiększa część dochodu objętą wyższą stawką, nawet jeżeli siła nabywcza wynagrodzenia nie rośnie w takim samym tempie.
Zmiany w PIT kosztowałyby budżet kilkadziesiąt miliardów złotych
Główną przeszkodą pozostaje koszt reformy. Podwyższenie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł zmniejszyłoby dochody sektora finansów publicznych o blisko 12 mld zł rocznie. Pełne podwojenie kwoty wolnej z 30 tys. do 60 tys. zł kosztowałoby około 54 mld zł. Z tego powodu bardziej prawdopodobne jest etapowe zwiększanie kwoty wolnej. Przesunięcie drugiego progu mogłoby zostać przeprowadzone jednorazowo, ponieważ jego koszt jest niższy, a zmiana dotyczyłaby wyłącznie podatników przekraczających obecny limit.
Na razie obowiązują dotychczasowe zasady: 30 tys. zł kwoty wolnej, stawka 12 proc. do 120 tys. zł podstawy opodatkowania oraz 32 proc. od nadwyżki ponad tę granicę. Dopiero przedstawienie projektu ustawy pozwoli ocenić, które z analizowanych rozwiązań mają szansę wejść w życie i od którego roku podatkowego miałyby obowiązywać.



















