Progi podatkowe w 2026 r. pozostają bez zmian, ale rząd przygotował już nowy model rozliczania PIT, który miałby obowiązywać od 2027 r. Najważniejsze elementy to podniesienie granicy stawki 12 proc. ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie dodatkowej stawki 24 proc. dla dochodów między 130 tys. a 150 tys. zł. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł byłaby objęta stawką 32 proc.
Zmiana progu podatkowego jest jednak tylko częścią większego pakietu. Rząd planuje również wyższy CIT dla największych firm, podniesienie daniny solidarnościowej i mocne ograniczenie dostępu do ryczałtu. Całość ma zostać skonstruowana tak, by obniżka PIT dla części podatników nie powiększyła ubytku w dochodach państwa.
Progi podatkowe 2026 pozostają bez zmian
W 2026 r. PIT na zasadach ogólnych nadal opiera się na dwóch stawkach. Dochód mieszczący się w pierwszym przedziale skali jest opodatkowany stawką 12 proc., a po przekroczeniu 120 tys. zł rocznie od nadwyżki naliczane jest 32 proc.
Próg podatkowy nie jest przy tym tym samym co roczna pensja brutto. Podstawę opodatkowania pomniejszają m.in. składki społeczne i koszty uzyskania przychodu. Z wyliczeń przytaczanych przez Interię wynika, że pracownik na etacie zaczyna obecnie odczuwać wejście w wyższą stawkę PIT przy wynagrodzeniu rzędu 11,9 tys. zł brutto miesięcznie.
To rozróżnienie ma znaczenie także przy ocenie, kto skorzysta na planowanych zmianach w PIT. Rząd mówi o wsparciu klasy średniej, ale korzyści zaczną pojawiać się przede wszystkim u osób zarabiających wyraźnie powyżej mediany.
Nowe progi podatkowe 2027. Trzy stawki zamiast dwóch
Projektowane nowe progi podatkowe od 2027 r. mają zmienić konstrukcję skali PIT. Stawki podatku PIT wyglądałyby następująco: 12 proc. do 130 tys. zł podstawy opodatkowania, 24 proc. od części dochodu między 130 tys. a 150 tys. zł oraz 32 proc. od nadwyżki ponad 150 tys. zł.
W obecnym systemie przejście po przekroczeniu progu 120 tys. zł jest bezpośrednie: stawka dla kolejnej części dochodu rośnie z 12 do 32 proc. Rząd chce ten skok złagodzić, tworząc przedział pośredni.
To także porządkuje dyskusję o tym, czym będzie pierwszy próg podatkowy, a czym drugi próg podatkowy po zmianach. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, granica 130 tys. zł będzie oddzielać stawkę 12 proc. od 24 proc., natomiast przy 150 tys. zł zacznie obowiązywać stawka 32 proc. Dzisiejsze określenie „drugi próg podatkowy” odnoszone do kwoty 120 tys. zł przestanie więc odpowiadać nowej konstrukcji skali.
Minister finansów Andrzej Domański szacuje, że na zmianie skorzysta 3,5 mln podatników. Według przedstawionych przez niego danych bez reformy około 14 proc. osób rozliczających się według skali weszłoby w 2027 r. w wyższą stawkę. Po zmianach odsetek ten miałby spaść do około 7 proc.
Na zmianach w PIT skorzystają przede wszystkim osoby z wyższymi dochodami
Podniesienie progu podatkowego nie zmieni sytuacji osób, których podstawa opodatkowania nie zbliża się do 120 tys. zł rocznie. Reforma zaczyna działać dopiero przy dochodach przekraczających obecny próg.
Prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, wskazywał w rozmowie z Interią, że bardziej precyzyjne jest mówienie o korzyści dla górnej części klasy średniej i podatników o wysokich dochodach niż dla całej klasy średniej. W przypadku singla na etacie pierwsze korzyści pojawiają się przy pensji około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie.
Im wyższa podstawa opodatkowania w granicach objętych reformą, tym większe znaczenie ma przesunięcie stawki 32 proc. z 120 tys. do 150 tys. zł. Nie cały dochód jest jednak opodatkowany najwyższą stawką. Po przekroczeniu progu 32 proc. dotyczy wyłącznie nadwyżki ponad wyznaczoną granicę.
Koszt nowych stawek PIT dla finansów publicznych rząd szacuje na około 10 mld zł. Analitycy Trigon DM oceniali z kolei, że gospodarstwa domowe mogłyby zapłacić łącznie około 6 mld zł mniej podatku, a bezpośrednia korzyść objęłaby około 2 mln osób. Rozbieżność wynika z różnych metod i zakresu obliczeń.
Kwota wolna nie wzrośnie razem z progami
Zmiany w podatkach nie obejmują realizacji jednej z najgłośniejszych obietnic Koalicji Obywatelskiej, czyli podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Donald Tusk przyznał, że na taki ruch może nie być przestrzeni finansowej także w kolejnych latach, nawet do 2028 r.
Rząd wybrał więc zmianę progu podatkowego i dołożenie stawki 24 proc. zamiast kosztowniejszego rozwiązania obejmującego wszystkich podatników na skali. Wyższa kwota wolna obniżałaby PIT również osobom o znacznie niższych dochodach. Przesunięcie progów koncentruje ulgę na grupie, która zbliża się do obecnej granicy 120 tys. zł albo ją przekracza.
Ryczałt ma zostać ograniczony
Pakiet na 2027 r. obejmuje także ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Rząd chce obniżyć limit przychodów pozwalający korzystać z tej formy opodatkowania z 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli do około 1 mln zł.
Byłby to powrót do limitu obowiązującego przed zmianami wprowadzonymi w 2021 r. Ministerstwo Finansów argumentuje, że ryczałt miał być rozwiązaniem przede wszystkim dla mniejszych przedsiębiorców, podczas gdy po podniesieniu limitu zaczęły korzystać z niego również osoby osiągające bardzo wysokie przychody.
Ten element reformy wywołał zdecydowany sprzeciw części przedsiębiorców i polityków Konfederacji. Sławomir Mentzen ocenił, że przy relatywnie niewielkim przesunięciu progu PIT rząd jednocześnie przygotowuje mocne uderzenie w małe firmy. Krytykował przede wszystkim skalę obniżenia limitu ryczałtu.
Z punktu widzenia konstrukcji systemu chodzi o ograniczenie różnic pomiędzy opodatkowaniem podobnej pracy na etacie, podatku liniowym i ryczałcie. Sama zmiana limitu nie likwiduje jednak różnic w efektywnym opodatkowaniu między poszczególnymi formami działalności.
CIT wzrośnie dla największych firm
Drugim źródłem dodatkowych wpływów ma być CIT. Standardowa stawka dla większości firm nie ma się zmienić, ale przedsiębiorstwa osiągające ponad 50 mln euro rocznych przychodów oraz podatkowe grupy kapitałowe miałyby płacić 22 proc. CIT zamiast 19 proc.
Według analityków Trigon DM kryterium to może objąć około dwóch trzecich spółek wchodzących w skład indeksu WIG, z wyłączeniem części podmiotów działających na szczególnych zasadach. W ich modelach sama podwyżka CIT obniżała wyceny części spółek o około 3-4 proc., przy założeniu braku innych zmian.
Krytycy zwracają również uwagę na sposób skonstruowania podwyżki. Po przekroczeniu limitu 50 mln euro wyższa stawka miałaby obejmować cały dochód firmy, a nie tylko część przypadającą ponad wskazany poziom przychodów.
Danina solidarnościowa wzrośnie do 5 proc.
Planowane zmiany obejmują także osoby o najwyższych dochodach. Danina solidarnościowa ma wzrosnąć z 4 do 5 proc. Nadal będzie dotyczyła podstawy przekraczającej 1 mln zł.
Podwyżka daniny, wyższy CIT oraz ograniczenie ryczałtu mają finansowo równoważyć korzyści wynikające z nowych stawek PIT. Rząd przedstawia cały pakiet jako jedną reformę, a nie zbiór niezależnych ustaw.
Takie rozwiązanie ma znaczenie polityczne. Osoby korzystające na nowych progach podatkowych otrzymają obniżkę obciążeń, ale część przedsiębiorców, największych spółek i podatników o dochodach przekraczających milion złotych zapłaci więcej.
Sławomir Mentzen krytykuje pakiet, koalicja szykuje się do prac nad ustawą
Sławomir Mentzen skoncentrował krytykę na przedsiębiorcach i ryczałcie. Z kolei część polityków koalicji popiera kierunek zmian w PIT, choć wcześniej pojawiały się inne propozycje progów. Polska 2050 postulowała podniesienie obecnej granicy do 140 tys. zł. Politycy PiS mówili o poziomie 180 tys. zł, a w debacie pojawiały się również dalej idące propozycje.
Rząd zamierza jednak procedować swój pakiet jako całość. Donald Tusk i Andrzej Domański zapowiedzieli powiązanie reformy z pracami nad budżetem na 2027 r. Minister finansów deklaruje, że chce utrzymać zaprezentowaną konstrukcję bez daleko idących zmian w czasie negocjacji parlamentarnych.
Do uchwalenia nowych przepisów droga pozostaje otwarta. Wątpliwości zgłasza otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego, które krytykuje zarówno dołożenie kolejnej stawki PIT, jak i podwyżkę CIT oraz ograniczenie ryczałtu. Prezydent może ustawę podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego.
Istotny jest również kalendarz. Zmiany podatkowe pogarszające sytuację części podatników powinny zostać ogłoszone odpowiednio wcześniej przed początkiem nowego roku. W debacie pojawia się data 30 listopada jako graniczny termin wynikający z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Rząd wcześniej deklarował również dążenie do sześciomiesięcznego vacatio legis dla niekorzystnych zmian, lecz taka zasada nie została dotąd skutecznie wprowadzona do przepisów.
Progi podatkowe 2027 pozostają na razie projektem
Na 2026 r. nie ma nowych progów podatkowych. Nadal obowiązuje dotychczasowa skala PIT ze stawkami 12 i 32 proc. oraz granicą 120 tys. zł podstawy opodatkowania.
Nowe progi podatkowe 2027 są zapowiedzią rządu, a nie obowiązującym prawem. Jeśli cały pakiet zostanie przyjęty w przedstawionym kształcie, stawki podatku PIT zmienią się na 12, 24 i 32 proc., a najwyższa stawka zacznie obejmować dopiero dochód ponad 150 tys. zł.
Jednocześnie reforma zwiększy obciążenia w innych miejscach systemu: dla części ryczałtowców, osób objętych daniną solidarnościową oraz dużych podatników CIT. Spór o progi podatkowe będzie więc dotyczył nie tylko tego, ile zostanie w kieszeniach osób rozliczających PIT, ale również tego, kto sfinansuje tę zmianę.
Prowadzisz firmę i chcesz sprawdzić, jak zmiany w PIT, ryczałcie lub CIT mogą wpłynąć na Twoje rozliczenia? W Faktura.pl możesz skorzystać z księgowości online ze wsparciem eksperta księgowego, który pomoże dobrać sposób rozliczeń do sytuacji firmy i wyjaśni skutki zmian podatkowych. Sprawdź księgowość online w Faktura.pl.



















