Ceny paliw weszły na poziomy, których kierowcy nie widzieli od lat. Średnia cena oleju napędowego oscyluje wokół 9 zł za litr, a na części stacji diesel kosztuje już 9,19 zł. Benzyna 95 przekracza lokalnie 8 zł. Dla firm transportowych problem jest większy niż dla kierowcy samochodu osobowego: paliwo trzeba kupować na bieżąco, podczas gdy pieniądze za wykonany przewóz często wpływają dopiero po terminie zapisanym na fakturze.
Dwie główne prognozy na przełom września i października różnią się skalą, ale nie pokazują szybkiego powrotu do niższych cen. Reflex zakłada średnio 7,97 zł za litr benzyny Pb95 i 9 zł za olej napędowy. E-petrol.pl podaje szerszy przedział: 7,97–8,09 zł dla Pb95 oraz 8,99–9,29 zł dla diesla.
Diesel drożeje szybciej niż benzyna
Jeszcze 9 września średnia cena oleju napędowego według e-petrol.pl wynosiła 8,75 zł. Dwa tygodnie później było to już 8,99 zł. W tym samym czasie benzyna Pb95 podrożała z 7,89 do 7,99 zł, a LPG z 2,95 do 3,14 zł za litr. Diesel zwiększył więc cenę o 24 grosze w ciągu dwóch tygodni, ponad dwukrotnie mocniej niż benzyna.
Średnia krajowa nie pokazuje przy tym pełnego obrazu. Na konkretnych stacjach ceny wyższe od średniej pojawiły się wcześniej. W poniedziałek rano na części stacji dużych sieci benzyna 95 była wyceniana na 8,19 zł, a olej napędowy na 9,14–9,19 zł. Jednocześnie w najtańszych punktach nadal można było znaleźć Pb95 poniżej 8 zł i diesla poniżej 9 zł. Rozpiętość między stacjami pozostaje więc duża.
Sytuację komplikuje rynek hurtowy. Według danych e-petrol.pl z 26 września metr sześcienny benzyny Pb95 kosztował średnio 6358,40 zł, a oleju napędowego 7442,40 zł. To różnica przekraczająca 1 tys. zł na metrze sześciennym. Diesel pozostaje więc wyraźnie droższy już przed pojawieniem się paliwa na detalicznym dystrybutorze.

Paliwo pozostaje pod presją rynku ropy
Źródło podwyżek nie znajduje się wyłącznie w Polsce. Ropa pozostaje bardzo wrażliwa na sytuację na Bliskim Wschodzie i możliwość zakłócenia dostaw. W poniedziałek 28 września kontrakty na ropę Brent rosły rano o ponad 1 proc. do 105,64 dol. za baryłkę po kolejnym braku porozumienia między USA a Iranem. Rynek nadal wycenia ryzyko związane z transportem surowca przez region Zatoki Perskiej.
Do krajowych cen dochodzi jeszcze efekt zakończenia czasowych mechanizmów osłonowych. Sierpniowa odsłona programu „Ceny Paliwa Niżej” obowiązywała od 17 do 31 sierpnia i obejmowała m.in. obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc. Po zakończeniu programu ceny na stacjach ponownie w większym stopniu zaczęły odzwierciedlać sytuację na światowym rynku.
Spadek notowań ropy nie musi przy tym od razu przekładać się na równie szybkie obniżki przy dystrybutorach.
Niestety realia są takie, że spadki cen ropy do Polski docierają z opóźnieniem, za to wzrosty przenoszą się na ceny paliw szybciej. Na globalnych rynkach jest na to nawet specjalne określenie, nazywane strategią „rockets and feathers”, czyli „rakiety i piórka”. Chodzi o to, że ceny paliw wystrzeliwują jak rakieta, gdy ropa drożeje, ale opadają jak piórko, gdy tanieje
– mówi Wojciech Miklaszewski z Finea, która specjalizuje się w finansowaniu branży transportowej.
Diesel po 9 zł najmocniej obciąża transport
Dla przewoźnika podwyżka ceny oleju napędowego działa inaczej niż dla gospodarstwa domowego. Samochód ciężarowy zużywa paliwo codziennie i nie można odsunąć tego wydatku do momentu zapłaty za usługę. Firma finansuje trasę wcześniej: tankuje, płaci kierowcy, ponosi opłaty drogowe i inne bieżące koszty. Faktura za wykonany przewóz może zostać rozliczona później.
Im droższy diesel, tym więcej środków trzeba więc przeznaczyć na wykonanie dokładnie tego samego zlecenia. Przy gwałtownej zmianie cen rośnie też ryzyko, że stawka za fracht ustalona wcześniej przestaje odpowiadać kosztom ponoszonym w dniu realizacji przewozu.
Rynek transportowy już reaguje na wysokie ceny paliwa. W połowie września część przedsiębiorców informowała o przygotowywaniu aneksów podnoszących stawki przewozowe. Przy cenach diesla przekraczających 9 zł firmy mają coraz mniej miejsca na absorbowanie wzrostu kosztów we własnej marży.
Czytaj także: Skonto TSL
Tańsze paliwo nie jest na razie scenariuszem bazowym
Najbliższe dni nie muszą przynieść kolejnego gwałtownego skoku cen. Reflex prognozuje stabilizację benzyny i diesla, podczas gdy e-petrol.pl dopuszcza dalszy ruch oleju napędowego w górę, maksymalnie do średniego poziomu 9,29 zł za litr. Obie prognozy pozostawiają natomiast diesel w pobliżu historycznie wysokich poziomów.
Dużo zależy od rynku ropy. Przy cenie Brent przekraczającej 100 dol. za baryłkę i utrzymującym się ryzyku zakłóceń dostaw przestrzeń do szybkiego spadku cen paliw jest ograniczona. Dla branży transportowej każdy kolejny tydzień z dieslem w okolicach 9 zł zwiększa kwotę pieniędzy, którą trzeba wyłożyć jeszcze przed otrzymaniem zapłaty za przewóz.



















