Rząd nie prowadzi prac nad podwyższeniem ustawowego wieku emerytalnego – wynika z najnowszej deklaracji minister rodziny Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Obecne granice, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, pozostają bez zmian. Jednocześnie w Sejmie pojawiła się propozycja wprowadzenia wspólnego wieku emerytalnego na poziomie 62 lat. To jednak petycja, a nie projekt ustawy.
Debata o wieku emerytalnym wróciła za sprawą kilku różnych propozycji, które nie tworzą jednego rządowego planu. Jedna z nich zakłada zrównanie wieku kobiet i mężczyzn, druga pojawiła się w formie petycji skierowanej do Sejmu. Minister rodziny deklaruje jednak, że gabinet nie pracuje nad podwyższeniem obecnej granicy.
Nie ma na ten temat dyskusji. Jest pełne zrozumienie niemal wszystkich członków rządu, że nie ma mowy o podwyższaniu ustawowego wieku emerytalnego
– powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z „Faktem”.
Wiek emerytalny nadal wynosi 60 i 65 lat
Obowiązujące przepisy przyznają prawo do powszechnej emerytury kobietom po ukończeniu 60 lat, a mężczyznom po ukończeniu 65 lat. Osiągnięcie tej granicy nie zmusza jednak do zakończenia aktywności zawodowej ani do natychmiastowego złożenia wniosku do ZUS.
Minister rodziny jako jeden z argumentów przeciw ustawowemu podnoszeniu wieku wskazuje rosnącą liczbę osób, które pozostają na rynku pracy już po uzyskaniu prawa do świadczenia.
Według danych przytoczonych przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk aktywnych zawodowo jest około 900 tys. emerytów. To o około połowę więcej niż dziesięć lat temu. Rząd chce więc koncentrować się na warunkach pozwalających starszym pracownikom dłużej pozostawać w zatrudnieniu, zamiast przesuwać ustawową granicę przejścia na emeryturę.
Jednym z rozwiązań analizowanych przez resort jest skrócony czas pracy. Pilotaż tego modelu trwa od początku 2026 r. i ma zakończyć się wraz z końcem roku. Pierwsze pełne wnioski mają zostać przedstawione w pierwszych miesiącach 2027 r. Dopiero później mogą pojawić się rekomendacje dotyczące ewentualnych zmian w przepisach lub organizacji pracy.

Wspólny wiek emerytalny 62 lata pojawił się w Sejmie
Równolegle przez Sejm przechodziła petycja dotycząca ustanowienia wspólnego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Jej autor zaproponował granicę 62 lat. Petycja została złożona w 2025 r., a Komisja do Spraw Petycji zajęła się nią 25 marca 2026 r. Posłowie zakończyli swoje prace i przekazali dokument Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Sam ten krok nie zmienia przepisów. Nie powstał projekt ustawy, nie ustalono harmonogramu reformy i nie wskazano roczników, których miałyby dotyczyć nowe zasady. Propozycja zakładała stopniowe dochodzenie do wspólnej granicy, przykładowo przez przesuwanie wieku o sześć miesięcy rocznie. Towarzyszyć miałyby temu wyjątki dla osób wykonujących szczególnie ciężkie lub szkodliwe prace oraz mechanizmy uwzględniające przerwy w zatrudnieniu związane ze sprawowaniem opieki. Autor postulował też regularne raportowanie wpływu reformy na finanse publiczne, rynek pracy i sytuację osób starszych.
Granica 62 lat inaczej wpłynęłaby na kobiety i mężczyzn
Gdyby wspólny wiek emerytalny ustalono na poziomie 62 lat, skutki dla obu płci byłyby przeciwne. Kobiety uzyskiwałyby prawo do powszechnej emerytury dwa lata później niż obecnie. Mężczyźni mogliby wystąpić o świadczenie trzy lata wcześniej. Zmiana wpływałaby także na poziom miesięcznej emerytury. W systemie opartym na zgromadzonym kapitale wysokość wypłaty zależy między innymi od sumy zapisanej na koncie ubezpieczonego oraz statystycznego dalszego trwania życia w momencie przejścia na emeryturę.
Dłuższa praca może powiększać zgromadzony kapitał o kolejne składki. Późniejsze złożenie wniosku wiąże się również z innym dzielnikiem stosowanym przy obliczaniu świadczenia. Z tego powodu przejście kobiety na emeryturę w wieku 62 zamiast 60 lat mogłoby prowadzić do wyższej miesięcznej wypłaty. U mężczyzny wystąpienie o świadczenie w wieku 62 zamiast 65 lat działałoby w przeciwnym kierunku. Konkretna różnica zależałaby od przebiegu ubezpieczenia, wysokości składek, waloryzacji kapitału i tablic obowiązujących w chwili składania wniosku.
Zrównanie wieku emerytalnego nie jest obecnie planem rządu
W debacie pojawiają się również propozycje polityczne dotyczące wspólnej granicy na poziomie 62–63 lat. Takie rozwiązanie sygnalizowała m.in. minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Nie ma jednak uzgodnionego stanowiska rządu w tej sprawie. Deklaracja minister rodziny z 5 października jest jednoznaczna: gabinet nie prowadzi obecnie rozmów o podwyższeniu ustawowego wieku emerytalnego.
Na dziś obowiązują więc dotychczasowe zasady. Kobieta może ubiegać się o powszechną emeryturę po ukończeniu 60 lat, a mężczyzna po ukończeniu 65 lat. Petycja dotycząca wieku 62 lat pozostaje jednym z elementów parlamentarnej debaty. Jej przekazanie do kolejnej komisji nie przesądza ani o zmianie prawa, ani o przygotowaniu reformy emerytalnej.


















