Chińskie spółki związane ze sztuczną inteligencją weszły w gwałtowną przecenę po kilkunastu miesiącach bardzo szybkich wzrostów. Indeks STAR50 spadł od lipcowego szczytu o ponad 40 proc., a wartość notowanych na nim firm zmniejszyła się o około 480 mld dolarów. To jeden z najmocniejszych dotąd argumentów w dyskusji o tym, czy na rynku AI powstała bańka spekulacyjna.
Jeszcze kilka miesięcy temu inwestorzy kupowali akcje chińskich producentów półprzewodników, robotów i komponentów dla centrów danych niemal bez względu na poziom wycen. Sztuczna inteligencja była jednym z głównych tematów giełdowej hossy. Teraz sytuacja się odwróciła. Indeks STAR50, skupiający największe technologiczne spółki notowane na szanghajskim rynku STAR, stracił ponad 40 proc. względem rekordu z początku lipca. W kilka miesięcy z rynku wyparowało około 480 mld dolarów kapitalizacji.
Skala przeceny jest tym bardziej znacząca, że poprzedził ją bardzo szybki wzrost. Do lipcowego maksimum indeks STAR zyskał w 2026 r. ponad 60 proc., a w ciągu wcześniejszych 12 miesięcy jego wartość wzrosła o ponad 120 proc. Tak wygląda klasyczny mechanizm, który prowadzi do powstania bańki spekulacyjnej: najpierw pojawia się technologia mogąca rzeczywiście zmienić gospodarkę, później rosną oczekiwania dotyczące przyszłych zysków, a na końcu ceny aktywów zaczynają rosnąć szybciej niż wyniki przedsiębiorstw.

Największe spadki dotknęły liderów AI
Przecena nie ominęła firm, które jeszcze niedawno należały do najpopularniejszych inwestycji na chińskim rynku. Producent humanoidalnych robotów Unitree stracił około połowy wartości od giełdowego debiutu w sierpniu. Popyt inwestorów indywidualnych podczas oferty był wcześniej wielokrotnie większy od liczby dostępnych akcji.
Producent układów pamięci CXMT potaniał w ciągu miesiąca o ponad 25 proc. Jeszcze większe spadki zanotowały firmy dostarczające komponenty optyczne wykorzystywane m.in. w centrach danych. Akcje Zhongji Innolight oraz Eoptolink znalazły się około 60 proc. poniżej wcześniejszych szczytów.Silnie przeceniono również Moore Threads i MetaX, czyli firmy rozwijające układy obliczeniowe mające konkurować z rozwiązaniami zachodnich producentów.
Nie pojawił się jeden moment, który uruchomił wyprzedaż. Inwestorzy zaczęli natomiast jednocześnie kwestionować kilka wcześniejszych założeń: tempo wzrostu popytu na rozwiązania AI, poziom wycen spółek oraz możliwość dalszego zwiększania nakładów na centra danych.
Do tego dochodzi ryzyko ograniczenia dostępu chińskich producentów do zagranicznych rynków. Stany Zjednoczone od kilku lat rozszerzają restrykcje dotyczące technologii wykorzystywanych przy budowie infrastruktury sztucznej inteligencji.
Wyceny nadal pozostają wysokie
Skala spadków nie sprawiła, że chińskie spółki technologiczne automatycznie stały się tanie. Wskaźnik ceny do zysku dla STAR50 spadł z poziomu zbliżonego do 250 do około 100. Dla porównania podobny wskaźnik dla amerykańskiego Nasdaq 100 znajduje się w okolicach 30.
Różnica nie przesądza o dalszym kierunku notowań, ale pokazuje, jak wysokie oczekiwania zostały wcześniej wpisane w ceny chińskich firm technologicznych. AI zajmuje przy tym wyjątkowo dużą część całego rynku. Według wyliczeń Goldman Sachs przedsiębiorstwa związane ze sztuczną inteligencją odpowiadają za około 42 proc. kapitalizacji chińskich spółek oraz 57 proc. obrotów akcjami notowanymi w Chinach kontynentalnych i Hongkongu.
Gdy jeden sektor osiąga tak duży udział w rynku, jego przecena zaczyna wpływać na znacznie większą część inwestorów niż tylko właścicieli kilku technologicznych spółek.
Bańka AI nie musi oznaczać końca AI
Porównania z przełomem lat 90. i 2000 pojawiają się coraz częściej. Wtedy również inwestorzy prawidłowo rozpoznali technologię, która miała ogromnie zmienić gospodarkę, ale jednocześnie zapłacili zbyt wysoką cenę za wiele przedsiębiorstw próbujących na niej zarabiać.
Pęknięcie bańki internetowej nie zatrzymało rozwoju internetu. Doprowadziło natomiast do upadku wielu firm, których modele biznesowe nie były w stanie uzasadnić wcześniejszych wycen. Podobny problem może dotyczyć sztucznej inteligencji.
Firmy technologiczne inwestują obecnie dziesiątki miliardów dolarów w procesory, serwerownie, sieci energetyczne i centra danych. Koszt tej infrastruktury musi ostatecznie zostać pokryty przychodami ze sprzedaży usług opartych na AI. To nadal najważniejsza niewiadoma całego sektora.
Sama popularność narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję nie wystarcza, jeżeli opłaty pobierane od użytkowników i przedsiębiorstw będą zbyt niskie w stosunku do kosztów rozbudowy infrastruktury. Rynek zaczyna więc coraz uważniej patrzeć nie na tempo rozwoju technologii, lecz na jej rentowność.
Centra danych są kolejnym elementem ryzyka
Największe firmy technologiczne prowadzą obecnie inwestycyjny wyścig. Budują kolejne centra danych, zamawiają układy obliczeniowe i zabezpieczają dostawy energii na wiele lat. Skala tych przedsięwzięć zwiększa zapotrzebowanie m.in. na miedź, energię, urządzenia sieciowe i systemy chłodzenia.
Jeżeli tempo inwestycji w AI zostanie ograniczone, skutki mogą wyjść daleko poza sektor technologiczny. Mniejsza liczba budowanych centrów danych obniżyłaby zapotrzebowanie na część urządzeń i surowców. Problem mógłby objąć również banki oraz instytucje finansujące ogromne projekty infrastrukturalne.
Część inwestycji powstaje bowiem przy wykorzystaniu długu. Jeżeli zakładane przychody okażą się niższe od oczekiwanych, trudniejsze stanie się także uzasadnienie kolejnych wydatków.
Chiny pokazują, jak szybko może zmienić się nastawienie inwestorów
Chiński rynek jest obecnie najbardziej widocznym przykładem gwałtownego odwrócenia nastrojów, ale podobne zjawiska pojawiają się również poza Chinami. Południowokoreański KOSPI wcześniej silnie korzystał z boomu na spółki technologiczne i półprzewodnikowe. Po osiągnięciu szczytu także wszedł w głęboką korektę.
Na światowych giełdach wyceny wielu przedsiębiorstw nadal opierają się na założeniu, że wydatki na sztuczną inteligencję będą rosły przez kolejne lata. Chiński przypadek pokazuje, że wystarczy zmiana oczekiwań dotyczących tempa wzrostu, aby kapitał zaczął odpływać bardzo szybko.
Nie ma dziś podstaw, aby uznać, że bańka AI pękła na całym świecie. W Chinach można już jednak mówić o głębokiej korekcie po okresie spekulacyjnej hossy. Najważniejsze pytanie dotyczy teraz tego, czy jest to problem jednego rynku, czy pierwsza faza szerszej zmiany sposobu wyceniania firm związanych ze sztuczną inteligencją.
Jeżeli inwestorzy zaczną żądać od nich przede wszystkim rosnących zysków, a nie kolejnych zapowiedzi wielkich inwestycji, dyskusja o bańce spekulacyjnej wokół AI wejdzie w zupełnie nowy etap.


















