Praca została wykonana, towar dostarczony, faktura wystawiona, a pieniędzy wciąż nie ma na koncie, bo przelew „jest w realizacji”, „będzie w przyszłym tygodniu” lub termin płatności wyznaczono na 90 dni. Wyniki najnowszych raportów Faktura.pl, Coface i Allianz Trade nie pozostawiają złudzeń, to szersze zjawisko obejmujące tysiące mikro, małych i średnich firm w całym kraju. To właśnie one finansują swoich kontrahentów, ponosząc koszty cudzej zwłoki.
Pieniądze, które utknęły w przelewach
Z analizy przeprowadzonej przez ekspertów Faktura.pl, obejmującej blisko milion faktur wystawianych kwartalnie w sektorze MŚP, wynika, że w 2025 r. średni czas oczekiwania na przelew wyniósł 13,7 dnia. Oznacza to niemal dwa tygodnie zamrożonych środków, które formalnie należą już do przedsiębiorcy, lecz faktycznie pozostają poza jego dyspozycją.
Autorzy raportu wyraźnie zaznaczają, że mowa o wartościach uśrednionych. W praktyce sytuacja wielu firm wygląda znacznie gorzej. Wielu przedsiębiorców czeka miesiąc lub nawet więcej, 60 czy 90 dni. Tak długi czas oczekiwania oznacza konieczność finansowania bieżącej działalności z własnych rezerw lub zewnętrznych źródeł. Składki na ubezpieczenia społeczne, podatki, wynagrodzenia pracowników czy raty leasingowe nie podlegają odroczeniu tylko dlatego, że kontrahent nie uregulował należności. W efekcie ciężar utrzymania płynności przesuwa się na wykonawcę usługi lub dostawcę towaru.
Zmiany czasu płatności w poszczególnych branżach
W 2025 r. wydłużenie czasu oczekiwania na przelew objęło 6 z 15 analizowanych grup branżowych. Największy wzrost odnotowano w kategorii określanej jako pozostała działalność usługowa. W tym przypadku średni czas oczekiwania zwiększył się o niemal jeden dzień. W branży związanej z kulturą, rozrywką i rekreacją wzrost wyniósł 0,5 dnia, natomiast w transporcie i gospodarce magazynowej 0,4 dnia. Wiceprezes Faktura.pl, Kamil Fac ocenił tę sytuację następująco:
Choć wzrosty nie wydają się duże, to pokazują negatywną tendencję w przypadku wielu branż.
Szczególnie istotne jest to, jakie podmioty kryją się za wspomnianą pozostałą działalnością usługową. Jak wyjaśnił ekspert Faktura.pl:
Pozostała działalność usługowa to kategoria, która w kolejnym już kwartale notuje największe wydłużenie czasu na przelew. W tej grupie firm są m.in. naprawa komputerów i sprzętu domowego np. pralek, ale także rowerów, działalność fryzjerska i kosmetyczna, usługi pralnicze czy działalność organizacji członkowskich. Większość firm z tej kategorii to małe, jednoosobowe podmioty. Dla nich nawet jeden dodatkowy dzień oczekiwania na przelew za dawno wykonaną pracę nie jest bez znaczenia.
Problem w największym stopniu dotyka najmniejszych przedsiębiorstw, które dysponują ograniczonym kapitałem obrotowym i nie mają realnej siły negocjacyjnej wobec większych kontrahentów.
Branże, gdzie najdłużej czeka się na płatność
Najdłuższy czas oczekiwania na zapłatę występuje w branży transportowej i w gospodarce magazynowej. W 2025 r. średnia wyniosła 21,4 dnia, czyli ponad trzy tygodnie. W porównaniu z rokiem poprzednim oznacza to wydłużenie o niemal pół dnia.
Drugą branżą, w której przedsiębiorcy najdłużej czekają na środki, jest rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo. W tym sektorze średni czas oczekiwania wyniósł 16,2 dnia. Choć w stosunku do 2024 r. nastąpiło skrócenie o 0,6 dnia, sektor nadal pozostaje wśród najbardziej obciążonych opóźnieniami płatniczymi.
Branże, w których sytuacja uległa poprawie
Nie we wszystkich sektorach odnotowano pogorszenie. W dwóch branżach czas oczekiwania na przelew uległ skróceniu. W działalności finansowej i ubezpieczeniowej termin płatności był krótszy o niemal jeden dzień, a średni czas wyniósł 11,2 dnia. Najkrótszy czas oczekiwania w 2025 r. odnotowano w działalności związanej z obsługą rynku nieruchomości. Średnia wyniosła 10,7 dnia. Niewiele dłużej czekały firmy z sektora finansów i ubezpieczeń oraz edukacji, odpowiednio 11,2 oraz 11,3 dnia.
Różnice pomiędzy branżami pokazują zróżnicowaną kondycję poszczególnych segmentów gospodarki. Jednocześnie ponad połowa faktur w całym sektorze MŚP wystawiana jest z odroczonym terminem płatności, co oznacza, że mechanizm kredytowania kontrahentów stał się powszechną praktyką.
Kamil Fac odniósł się do tego zjawiska wprost:
Półtora punktu procentowego w tym przypadku oznacza miliony dokumentów. Małe firmy w perspektywie przyszłych zysków godzą się dłużej czekać na należne im pieniądze. Godzą się lub są do tego zmuszane, bo są na końcu biznesowego łańcucha pokarmowego i nie mają wystarczającej siły na przeciwstawienie się tym tendencjom. Długo czekają i kredytują w ten sposób swoich kontrahentów, często większe firmy.
To oddaje istotę problemu. W praktyce to MŚP ponoszą koszt utrzymywania płynności w relacjach z silniejszymi partnerami. Odroczony termin płatności przestaje być elementem negocjacji handlowych, a staje się warunkiem współpracy.

Fala niewypłacalności w Polsce
Trudności z płynnością finansową znajdują odzwierciedlenie w rosnącej liczbie niewypłacalności. Z raportu Coface „Niewypłacalności firm w Polsce w I kwartale 2025 roku” wynika, że w pierwszych trzech miesiącach roku niewypłacalność ogłaszały średnio 22 firmy dziennie. W ciągu kwartału było ich prawie 2 tysiące.
W przetwórstwie przemysłowym w okresie styczeń-marzec 2025 r. ogłoszono 307 niewypłacalności. W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku oznacza to wzrost o 29%. W całej branży produkcyjnej liczba niewypłacalnych firm wyniosła 324, czyli niemal o jedną trzecią więcej niż w pierwszym kwartale 2024 r.
Barbara Kamińska, dyrektor działu oceny ryzyka Coface w Polsce, wskazała:
Produkcja sprzedana przemysłu w styczniu i lutym bieżącego roku była niższa o 0,9% w stosunku do analogicznego okresu w 2024 r., co świadczy o wciąż niestabilnej sytuacji w przemyśle. Większy regres nastąpił w produkcji dóbr inwestycyjnych niż konsumpcyjnych, istotnie spadła produkcja branży motoryzacyjnej.
Przytoczone informacje świadczą o tym, że trudności mają charakter strukturalny i obejmują kluczowe segmenty gospodarki.
Budownictwo i transport pod szczególną presją
W branży budowlanej w pierwszym kwartale 2025 r. ogłoszono 304 niewypłacalności, co oznacza wzrost o około jedną czwartą w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Szczególne obawy budzi sytuacja w budownictwie drogowym. Z analiz Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa wynika, że niemal wszystkie kontrakty drogowe zawarte przed wybuchem wojny w Ukrainie przynoszą wykonawcom znaczne straty, a część firm realizuje je przy minimalnej rentowności.
Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB, ostrzegł:
Sytuacja ta jest szczególnie niebezpieczna, jeśli uzmysłowimy sobie, że w ciągu roku, dwóch lat rynek czeka kumulacja inwestycji infrastrukturalnych o historycznych rozmiarach. A to doprowadzi do rekordowych zwyżek cen i kosztów robocizny.
W sektorze transportowym w okresie od stycznia do marca 2025 r. niewypłacalność ogłosiło 276 przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 21% Problemy finansowe dotyczą zwłaszcza firm realizujących międzynarodowy transport drogowy towarów, które odczuwają spadek zamówień oraz presję kosztową.
Restrukturyzacja jako najpopularniejszy sposób na odbicie się od dna
Według ekspertów Coface liczba niewypłacalności w pierwszym kwartale 2025 r. stanowi 35% wszystkich przypadków odnotowanych w całym 2024 r. Najczęściej wybieraną ścieżką pozostaje restrukturyzacja.
Mimo to Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i w regionie Europy Środkowej, w kwietniu 2025 roku spodziewał się stabilizacji:
Patrząc w przyszłość, przedsiębiorstwa mogą spodziewać się poprawy swojej sytuacji w 2025 r. Ostatni kwartał pokazał znaczący spadek dynamiki wynagrodzeń, potencjalnie łagodząc wzrost kosztów operacyjnych. Z kolei nagły zwrot w Radzie Polityki Pieniężnej sugeruje wcześniejszą realizację obniżek stóp procentowych, która zredukuje koszty kapitału wśród przedsiębiorstw.
Jednocześnie wskazał na ryzyko związane z pogorszeniem globalnej koniunktury, w tym możliwe konsekwencje zmian w handlu międzynarodowym. I niestety ziściło się to drugie.
Allianz Trade prognozował, że liczba niewypłacalności w Polsce wzrośnie w 2025 r. o 14%., a w 2026 r. o kolejne 5%. Eksperci podkreślali, że mimo relatywnie stabilnych fundamentów gospodarczych sektor MŚP będzie zmagał się z trwałymi słabościami, w tym wysokimi kosztami pracy oraz ograniczoną dostępnością finansowania. W ujęciu globalnym zespół Allianz Trade utrzymuje prognozę wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw w 2026 r.
Faktoring jako cenne narzędzie w rękach przedsiębiorców
W realiach, w których na przelew czeka się dwa, trzy, a czasem nawet dziewięćdziesiąt dni, faktoring staje się rozsądnym narzędziem do utrzymania płynności. Zamiast nerwowo sprawdzać konto i zastanawiać się, czy kontrahent zapłaci na czas, przedsiębiorca może przekazać fakturę faktorowi i w ciągu krótkiego czasu otrzymać większość należnej kwoty. To oznacza pieniądze na wynagrodzenia, podatki, paliwo czy kolejne zamówienia bez konieczności sięgania po kredyt obrotowy.
Co więcej, faktoring nie zwiększa zadłużenia w taki sposób jak klasyczny kredyt, bo opiera się na już wystawionej fakturze i daje poczucie kontroli nad przepływami finansowymi. Dla wielu mikro, małych i średnich firm to dziś nie luksus, lecz pragmatyczny sposób na to, by nie finansować cudzej działalności z własnej kieszeni.
Niełatwy czas dla przedsiębiorców
Wydłużający się czas oczekiwania na przelewy, rosnący odsetek faktur z odroczonym terminem płatności oraz zwiększająca się liczba niewypłacalności nie tworzą środowiska sprzyjającego przedsiębiorczości. Najcięższy krzyż w tym sensie niosą mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. To one najczęściej godzą się na dłuższe terminy płatności i najczęściej odczuwają skutki zatorów finansowych, dlatego to oni najbardziej zyskają na alternatywnych formach finansowania, takich jak faktoring.









































