Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów stał się jednym z najgłośniejszych tematów debaty o polityce społecznej w Polsce. Według danych SWPS środowisko artystyczne liczy około 62,4 tys. osób, z czego znacząca część funkcjonuje poza stabilnym systemem ubezpieczeń społecznych. Zwolennicy projektu wskazują na niestabilność dochodów twórców, przeciwnicy pytają o koszty i równość wobec innych grup zawodowych. Czy państwo powinno dopłacać do składek artystów?
Długa historia wsparcia państwa dla sztuki
Od początku państwa polskiego władza dostrzegała sens w finansowaniu kultury. Już w epoce monarchii sztuka była elementem polityki prestiżowej, a królewski mecenat obejmował architektów, malarzy i kompozytorów. Dwory Jagiellonów i Wazów finansowały twórców, którzy realizowali zarówno projekty sakralne, jak i świeckie. Ten model był europejską normą, ponieważ kultura uchodziła za nieodzowny element cywilizacji.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku państwo przejęło część odpowiedzialności za instytucje kultury, tworząc system teatrów narodowych, filharmonii i muzeów. Finansowanie sztuki stało się elementem polityki publicznej, a twórcy zaczęli korzystać ze stypendiów i pracować na etatach. W Polsce Ludowej model ten został jeszcze bardziej rozbudowany — państwo utrzymywało instytucje kultury w całości, zapewniając artystom stabilne zatrudnienie, choć kosztem ograniczeń dotyczących wolności twórczej.
Po 1989 roku system uległ fragmentaryzacji. Instytucje kultury pozostały finansowane publicznie, ale rynek pracy artystycznej został w dużej mierze sprywatyzowany. Dominacja umów o dzieło i zlecenia sprawiła, że coraz większa część środowiska funkcjonuje poza stabilnym systemem ubezpieczeń społecznych. Dotyczy to nie tylko malarzy czy pisarzy, lecz także muzyków sesyjnych, aktorów dubbingowych, scenarzystów, fotografów i tłumaczy literackich, którzy często pracują w modelu utrudniającym regularne odprowadzanie składek emerytalnych i zdrowotnych.
Na czym polega ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów?
W ramach projektu ustawy wprowadza się nową kategorię prawną — artystę zawodowego, który może zostać objęty systemem dopłat do składek ZUS i NFZ. Mechanizm nie polega na wypłacie świadczeń, lecz na uzupełnianiu składek do poziomu odpowiadającego minimalnemu wynagrodzeniu.
Zgodnie z założeniami Ministerstwa Kultury, dopłaty mają trafiać bezpośrednio do ZUS, bez przechodzenia przez konto artysty i bez opodatkowania. System obejmuje osoby, których dochody są nieregularne i nie przekraczają określonego progu. Status artysty zawodowego będzie przyznawany na czas określony i wymaga udokumentowanego dorobku twórczego.
Ilu artystów obejmie ustawa?
Według badania „Policzone i Policzeni 2024” przygotowanego dla Ministerstwa Kultury przez SWPS, w Polsce funkcjonuje około 62,4 tys. zawodowych artystów. 69% artystów zarabia poniżej średniej krajowej, 30% poniżej płacy minimalnej, a tylko 8,3% ma umowę o pracę na czas nieokreślony. Ponad połowa funkcjonuje w oparciu o umowy cywilnoprawne, co często utrudnia budowanie stabilnego zabezpieczenia emerytalnego. Rząd zakłada, że ustawa obejmie około 20 tys. osób, czyli mniej więcej jedną trzecią środowiska.
Jak uzyskać dostęp do dopłat?
Najpierw artysta musi uzyskać status zawodowy w Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej (CEiPA). Kandydat musi udokumentować aktywność twórczą poprzez publikacje, wystawy, nagrania, role lub inne formy pracy artystycznej. Następnie wniosek trafia do komisji opiniującej, która ocenia dorobek w sposób ekspercki, a dyrektor CEiPA wydaje decyzję administracyjną.
Drugim etapem jest analiza dochodów. Kluczowym progiem jest dochód nieprzekraczający 125% płacy minimalnej, liczony jako średnia z trzech lat podatkowych. Zakłada się również kontrolę ciągłości działalności — artysta musi wykazać dochody z pracy twórczej w każdym z analizowanych lat.
Trzeci etap polega na automatycznym przekazywaniu dopłat do ZUS. Mechanizm nie przewiduje wypłat gotówkowych — środki trafiają bezpośrednio na konto ubezpieczeniowe. Głównym celem projektowanej ustawy jest włączenie artystów zawodowych do systemu zabezpieczenia społecznego. Rozwiązanie ma umożliwić im korzystanie m.in. z opieki medycznej, zasiłku chorobowego i urlopu macierzyńskiego.
Jak na pomysł zareagowali politycy i artyści?
Debata wokół ustawy należy do najbardziej emocjonalnych sporów dotyczących polityki społecznej ostatnich miesięcy. Część polityków prawicy krytykuje projekt, argumentując, że państwo nie powinno tworzyć dodatkowych przywilejów dla jednej grupy zawodowej. Zwolennicy ustawy odpowiadają, że nie chodzi o przywileje, lecz o wyrównanie dostępu do systemu zabezpieczenia społecznego.
Na przykład Sławomir Mentzen skrytykował projekt, argumentując, że państwo nie powinno finansować dodatkowych przywilejów dla wybranych grup zawodowych.
Jeśli jesteś aktorem, to znaczy, że umiesz ładnie czytać napisany przez kogoś tekst, potrafisz udawać kogoś, kim nie jesteś i pajacować na scenie tak, żeby publiczności się podobało. Nie jesteś w niczym lepszy od magazynierów, sprzedawców, kelnerów i rolników. Wiedzę o prawdziwym świecie masz nawet zwykle mniejszą niż oni. Ładnie czytasz z kartki i tyle. (…) Jeśli chcecie naszych pieniędzy, to twórzcie sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić. Malujcie ładne obrazy, nagrywajcie dobre piosenki, twórzcie dobre filmy i spektakle. Róbcie dobrze to, na czym się znacie.
W odpowiedzi Unia Teatrów Polskich opublikowała stanowisko podpisane przez prezes Ewę Pilawską, w którym stwierdzono, że wpis:
(…) obraża wszystkich ludzi kultury, Unia Polskich Teatrów apeluje o zaprzestanie mowy nienawiści wobec twórców i niemanipulowanie opinią publiczną w celu uzyskania politycznych korzyści. Przejdźmy do faktów, które w swojej politycznej narracji Pan pomija. Fakty są takie, że ustawa o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny będzie kosztować budżet państwa w 2027 r. około 5,06 miliona złotych (czyli około 0,00055 proc. całkowitego budżetu państwa). Pieniądze trafią do około 20 000 osób z branży artystycznej. Dla porównania – pensje i diety 460 posłów kosztują rocznie ponad 100 milionów złotych.
Jak zauważa Ewa Pilawska, sektor kultury wytwarza około 4% polskiego PKB, a statystyki pokazują twarde dane, jak wiele osób korzysta z efektów pracy twórców. Z kolei polski kompozytor Zbigniew Preisner dla Money.pl skwitował to w następujący sposób:
Pytam się pana Mentzena, na czym pan się wychowywał? Co pan czytał? Jaką poezję pan czytał? Jakie filmy pan zobaczył? Jakiej muzyki pan słucha? Chyba że pan nic nie czyta i nie słucha. Tak bym podejrzewał. Nawiasem mówiąc, jeżeli pan słucha i czyta, i ogląda, to to zrobili artyści. To zrobili ludzie, których pan nazwał nierobami. Więc jako naczelny nierób tego kraju mówię do pana: wie pan, co? Niech pan może przeczyta coś. Niech pan może pójdzie po rozum do głowy. Dobra? Chciałbym zobaczyć świat, Polskę bez artystów. To jest haniebne i żałosne, co pan powiedział.
A aktorka teatralna Joanna Szczepkowska dla Rzeczpospolitej, wskazując na przykład Renoira:
Ten artysta nie potrafił na siebie zarobić. Natomiast mimo to malował. Jego obrazy dzisiaj są warte ponad 100 milionów dol. Mam nadzieję, że ta suma do pana dotrze, bo obrazy Moneta niekoniecznie. (…) No więc artystą złodziejem to ty jesteś, cwaniaczku, który zarabiasz na polityce naciągając wyborców na takie populistyczne kawałki.
Przedstawiciele środowisk twórczych podkreślają również, że problem wynika z wieloletniego funkcjonowania artystów na umowach cywilnoprawnych.
Ile będzie nas to kosztować?
Koszty ustawy są jednym z głównych punktów sporu politycznego. Zwolennicy projektu przypominają jednak, że państwo już wcześniej wspierało środowisko artystyczne. Przykładem był uruchomiony w czasie pandemii program pomocowy o wartości około 400 mln zł, wprowadzony przez rząd PiS w 2020 roku.
Na dopłaty do górnictwa wydajemy ok. 9 mld zł rocznie, czyli trzy razy więcej niż wydaliśmy na Straż Graniczną w 2025 roku. To znaczy, że do każdego miejsca pracy w górnictwie dopłacamy aż 100 tys. zł. Do sportu w 2026 roku dopłacimy 830 mln zł, a do TVP w 2025 roku trafiło 1,65 mld zł.
Zwolennicy projektu zwracają również uwagę, że państwo finansuje inne systemy wsparcia wybranych grup społecznych, w tym Fundusz Kościelny. Na emerytury i świadczenia dla duchownych w ramach Funduszu Kościelnego (95% wydatków funduszu stanowi składki na ubezpieczenie społeczne duchownych) z budżetu Polski przeznaczamy setki milionów rocznie. W 2026 roku 272 milionów zł, w 2025 275 milionów zł, a za rządów PiS w latach 2015-2023 15,59 miliardów zł.
Sztuka dla sztuki czy sztuka dla zysku?
Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów ujawnia spór o miejsce kultury w państwie i systemie społecznym. Spór o ustawę nie dotyczy wyłącznie artystów. W praktyce jest to dyskusja o tym, czy państwo powinno pomagać grupom zawodowym funkcjonującym poza tradycyjnym modelem etatowego zatrudnienia. Odpowiedź na to pytanie będzie miała znaczenie nie tylko dla twórców, ale również dla wielu innych zawodów opartych na pracy projektowej i nieregularnych dochodach.
W tle pozostaje zmieniająca się gospodarka kultury, w której coraz większą rolę odgrywa automatyzacja i sztuczna inteligencja. W tym kontekście ustawa staje się nie tylko projektem socjalnym, ale także odpowiedzią na pytanie, czy praca twórcza ma w przyszłości pozostać zawodem, czy jedynie nieuregulowaną działalnością rynkową.


















