W każdej kampanii wyborczej politycy prześcigają się w postulatach na rzecz przedsiębiorców, szczególnie tych z sektora MŚP. Po zwycięstwie w wyborach o proponowanych deklaracjach jest coraz ciszej… zwykle do kolejnej kampanii. Niestety, na rzecz przedsiębiorców niewiele zrobił rząd Mateusza Morawieckiego, teraz tą samą ścieżką podąża Donald Tusk. Przynajmniej w rzeczywistości, ponieważ PR jest na najwyższym poziomie. Sprawdzam, czy powierzenie prac nad pakietem deregulacji dla przedsiębiorców prezesowi InPostu, Rafałowi Brzosce, jest kolejnym zagraniem PRowym.
Przedsiębiorcy mają głos – kilka milionów głosów przy urnach
Uprawnionych do głosowania w wyborach w Polsce jest około 30 mln Polaków. W tej grupie są także przedsiębiorcy. Liczba firm przekracza 2,2 mln, z czego 99 proc. to podmioty z sektora MŚP. Jeżeli policzyć, że jedno gospodarstwo ma zwykle przynajmniej dwa głosy, stanowi to już dużą grupę wyborców.
Oczywiście przedsiębiorcy nie zwracają uwagi wyłącznie na program gospodarczy. Preferencje wyborcze właścicieli firm są bardzo różne i kwestie gospodarcze nie zawsze są na pierwszym miejscu.
Natomiast fakt jest faktem. Szerokie grono przedsiębiorców, chociaż bardzo podzielone względem poszczególnych spraw społecznych, stanowi pokaźny elektorat. W związku z tym jest w pełni zrozumiałe, że politycy w obietnicach wyborczych nie zapominają o przedsiębiorcach. Robią to dopiero po zdobyciu władzy.
Naturalnie, część wprowadzanych przepisów służy małym przedsiębiorcom. Jednak nikną one w cieniu niekorzystnych regulacji. Dobrym przykładem jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, który przede wszystkim kojarzy się z dwoma wersjami tzw. Polskiego Ładu. Wcale nie lepiej wypada obecnie rządząca koalicja. Można to tłumaczyć mocnym kontrastem w sprawach gospodarczych środowisk politycznych tworzących koalicję, ale fakt jest taki, że na rzecz przedsiębiorców zrobiono niewiele.
Przeczytaj też: „Niepokojące dane za 2024 rok. Likwidowano lub zawieszano ponad 1500 małych firm dziennie!„
Jednak skoro jesteśmy w kolejnej kampanii wyborczej, tym razem przed wyborami prezydenckimi, sezon na festiwal obietnic zaczął się od nowa. Dlatego pojawił się projekt ustawy deregulacyjnej. Jednak głośniejszym echem odbiło się powołanie specjalnego zespołu, którego celem jest przygotowanie deregulacji mających uprościć funkcjonowanie polskich firm. Przewodzi mu Rafał Brzoska, czyli prezes InPostu.
Twoja firma potrzebuje finansowania?
eFaktor to faktoring do 15 000 000 zł!
Dzięki eFaktor środki z wystawionych faktur otrzymasz przed terminem. Zadbaj o płynność finansową Twojej firmy.
➔ Zaliczka do 100%
➔ Pieniądze z faktury w 24 godziny na koncie
➔ Oszczędność i pewność pieniędzy tu i teraz
Plan gospodarczy – wiele słów, mało konkretów
Niestety, nie tylko politycy dwóch głównych obozów, ale również ich najbardziej zagorzali sympatycy są zamknięci na dyskusję. Dlatego po ogłoszeniu przez premiera Donalda Tuska nowego programu gospodarczego, jedni wskazywali na totalną klapę, inni natomiast popadli w euforię. Można było odnieść wrażenie, że czeka nas złoty wiek na miarę XVI i XVII stulecia, kiedy to Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła szczyt swej potęgi politycznej, kulturalnej i gospodarczej.
Jednak fakt jest taki, że mimo wielu wypowiedzianych słów, zabrakło konkretów. Jest to tym tragiczniejsze, że rząd miał na to 14 miesięcy. Nowy plan gospodarczy opiera się na sześciu filarach:
- Inwestycje w naukę.
- Transformacja energetyczna.
- Nowoczesne technologie.
- Rozwój portów i kolei.
- Dynamiczny rynek kapitałowy.
- Wsparcie dla biznesu i deregulacja.
Kwota może robić wrażenie, ponieważ jest to od 650 do 700 mld złotych w samym 2025 roku. To najwyższa kwota w historii polskiej gospodarki przeznaczona na inwestycje. Tyle tylko, że względem PKB jest to mniej niż chociażby w 2023 roku.
Przeczytaj też: „Firmy rezygnują z różnorodności, równości i inkluzywności – czy to dobrze?„
Plan gospodarczy został ogłoszony na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Być może politycy zdali sobie sprawę, że realizacja ambitnych projektów infrastrukturalnych jest możliwa tylko w kooperacji z prywatnym kapitałem. Niestety, niewiele zmieniło się w kontekście zajmowania stanowisk w spółkach Skarbu Państwa przez partyjnych aparatczyków. Niezależnie od ludzi u władzy rządzące partie nadal traktują je jako prywatny folwark.
Niestety, brakowało konkretów w aspekcie rynku kapitałowego. Ponownie, już któryś raz z kolei, pojawiła się obietnica poluzowania podatku Belki. Poza tym polski rząd nadal jest uległy wobec obłąkanej polityki energetycznej Brukseli, czego konsekwencją są wysokie ceny prądu i kolejne ograniczenia. Zabrakło także wzmianki o systemie podatkowym, zapaści demograficznej i polityce migracyjnej.
Rafał Brzoska Elonem Muskiem premiera Donalda Tuska
Osobny nagłówek należy poświęcić punktowi odnoszącemu się do regulacji. Można odnieść wrażenie, że pewne prace w tym obszarze zostały już wykonane, ponieważ Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało ustawę deregulacyjną. Dokument obejmuje trzy główne komponenty zmian:
- Ułatwienia przy podejmowaniu pierwszych kroków w biznesie.
- Prostsze zasady wykonywania działalności gospodarczej.
- Reguły stanowienia prawa gospodarczego przyjaznego przedsiębiorcom.
Być może premier nie jest zadowolony ze zmian, jakie proponuje ten resort, a może to plan na obniżenie notowań Trzeciej Drogi czy Polskiego Stronnictwa Ludowego, które i tak nie mają się najlepiej. Ministrem rozwoju i technologii jest bowiem Krzysztof Paszyk (PSL).
Przeczytaj też: „Jak zgłosić wakacje ZUS?„
Tymczasem podczas ogłaszania planu premier Tusk bezpośrednio odniósł się do prezesa InPostu, Rafała Brzoski. Jeden z najbogatszych Polaków został poproszony o zbudowanie zespołu, który zaproponuje rozwiązania i deregulacje mające pomóc polskim przedsiębiorcom. Trudno nie znaleźć tutaj analogii do Elona Muska w administracji Donalda Trumpa.
Brzoska przyjął wyzwanie, szybko zbudował zespół i stworzył stronę „SprawdzaMY”. Właśnie tam pojawiają się pomysły, które mogłyby uprościć funkcjonowanie firm, ale również polskich urzędów i instytucji publicznych. Po przeanalizowaniu propozycji zgłoszone pomysły są poddawane pod publiczne głosowanie.
SprawdzaMY.com – najwyżej oceniane pomysły
- Zniesienie obowiązku badań okresowych dla osób z trwałą niepełnosprawnością.
- Nowoczesna rejestracja sprzedaży – wyeliminowanie obowiązku drukowania paragonów w przypadku płatności bezgotówkowych.
- Koniec z wymaganiem przez urzędy publicznie dostępnych danych od obywateli i przedsiębiorców.
- Vacatio legis – koniec z nagłymi zmianami podatkowymi wobec obywateli i firm (obowiązkowy okres przejściowy wynoszący 12 miesięcy).
- Krótszy termin zwrotu VAT
- Domniemanie niewinności podatnika w rozliczeniach podatkowych.
- Ograniczenie kradzieży tożsamości celem wyłudzania kredytów i pożyczek – lepsza ochrona obywateli i instytucji finansowych.
- Elektroniczne paragony fiskalne (tzw. e-paragony) – stopniowe ich wprowadzanie do obiegu.
- Uproszczona egzekucja należności – szybsze odzyskiwanie długów przez małe firmy.
- Automatyczna aktualizacja danych z rejestru PESEL – mniej formalności dla wszystkich klientów banków.
- Niekaranie podatników i księgowych za niecelowe błędy i pomyłki.
- Elektroniczne umowy o pracę – wygoda i bezpieczeństwo dla pracowników.
- Aktualizacja interpretacji podatkowych – koniec z niepewnością w sprawach VAT.
- Identyfikacja kolejnych usług, które można przenieś do aplikacji mObywatel.
- Zrównanie ważności dokumentacji elektronicznej z papierową.
- Zwolnienie podmiotowe w VAT dla mikro firm (z 200 000 do 350 000 złotych).
- Wyłączenie naliczania odsetek za zwłokę po upływie określonego ustawą terminu zakończenia kontroli podatkowej albo kontroli celno-skarbowej.
- Leasing i prawa autorskie – uproszczenie umów elektronicznych.
- Egzekwowanie zasady „Unia Europejska + zero” – brak dobudowywania krajowych przepisów do dyrektyw unijnych.
- Zmiana praktyki związanej z zajęciem rachunków bankowych przedsiębiorców.
- Wprowadzenie ugody podatkowej w relacji Obywatel-Urząd Skarbowy.
- Skrócenie okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych.
Sprawdź pomysły zgłoszone w inicjatywie „SprawdzaMY”
Jak mogą zyskać polskie firmy na deregulacjach?
Przy problemach trapiących polskich przedsiębiorców zmiany powinny być radykalne. Oczywiście powyższe propozycje są ciekawe. Dobrym przykładem jest uproszczona egzekucja należności przy zatorach płatniczych.
Zaniechanie płatności na czas to częsta praktyka stosowana przez większe firmy wobec małych kontrahentów. Po zmianach odzyskiwanie gotówki odbywałoby się bez długiego postępowania sądowego. Jeżeli firma opóźniałaby się z zapłatą faktury wrzuconej w koszty, egzekucja długu odbywałaby się bezpośrednio przez komornika. To rozwiązanie na korzyść małych firm, które przy braku otrzymania należności w terminie często mają problemy z utrzymaniem płynności.
Inną zmianą, która mogłaby pomóc w tym celu jest też mechanizm ostrzegania przed nieuczciwymi kontrahentami. Magdalena Martynowska-Brewczak, Członek Zarządu eFaktor, który specjalizuje się w finansowaniu MŚP tak komentuje tę propozycję:
Dzięki wprowadzeniu takiej zmiany rynek stałby się bardziej transparentny. Ograniczyłoby to skalę oszustw podatkowych. MŚP potrzebuje takiego wsparcia, bo samodzielnie ma za małe zasoby i możliwości weryfikacji partnera biznesowego. Ostrzeżenia przed nieuczciwymi czy nierzetelnymi kontrahentami coraz częściej są zapewniane także przez instytucje komercyjne wspierające firmy np. BIK, KRD czy banki. Także faktoring wspiera w tym zakresie firmy MŚP weryfikując dokumenty do sfinansowania. Ocenia wiarygodność płatnika faktury i stara się przewidzieć, gdzie w przyszłości może się pojawić problem z przelewem. Informacja na temat zastrzeżeń jest kierowana do wnioskującego co jest automatycznym ostrzeżeniem. Trudno będzie uruchomić taki system ostrzegania w ramach organów podatkowych, ale na pewno byłby pomocny szczególnie dla małych firm np. JDG.
Ciekawym rozwiązaniem są też elektroniczne paragony. Uprościłoby to zakupy i ograniczyło ilość generowanych śmieci. Trudno znaleźć minusy takiego rozwiązania. Jednak wprowadzenie takich zmian można podać w wątpliwość, skoro urzędnicy bardzo ochoczo nakładają kary na sprzedawców nawet za to, że ci położą klientowi paragon na ladzie.
Zwłaszcza mali przedsiębiorcy czekają też na podniesienie limitu zwolnienia podmiotowego z VAT. Obecnie jest to 200 000 złotych. Jeden z pomysłów inicjatywy Brzoski zakłada podniesienie limitu do poziomu około 350 000 złotych (równowartość 85 000 euro, a więc maksymalny limit dla krajów Unii Europejskiej).
Brzmi pięknie, gorzej z realizacją. Na razie rządzący opierają się nawet pomysłowi zwiększenia tego limitu do 240 000 złotych. To niewiele skoro skumulowana inflacja tylko w ostatnich 5 latach wyniosła 44%. Według nowych zapowiedzi limit ten ma zacząć obowiązywać od początku 2024 roku, o ile nie jest to kolejna pusta obietnica rządzących.
Przeczytaj też: „Jaka forma opodatkowania jest dla Ciebie najlepsza?„
Realna pomoc czy tylko dobry PR?
Brzoska chce skupić przedsiębiorców i przedstawiać rozwiązania mające pomóc polskiej gospodarce, chociaż zakres propozycji jest szerszy. Część ekspertów przyznaje, że to nieprzemyślane propozycje, przedstawione bez żadnych konsultacji. Być może, natomiast lepsze to aniżeli analizowanie jednej propozycji przez kilka miesięcy i dłużej.
O tym, jak sprawnie działają urzędnicy, najlepiej pokazuje przebieg procesu legislacyjnego dotyczącego jednolitej ładowarki we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Cały proces trwał… uwaga… 13 lat! Skoro politycy nie potrafili tego zrobić w ciągu sławnych „100 dni” to wychodzi na to, że dużo lepiej, żeby przepisy tworzyły osoby bardziej kompetentne i doświadczone w biznesie. Projekt „SprawdzaMY” jest tego potwierdzeniem. Szybko pojawiły się ciekawe rozwiązania, podczas kiedy ponad 100-osobowy rząd nie zaproponował nic konstruktywnego przez ponad rok.
Niestety, od propozycji do wdrożenia ich w życie droga jest bardzo daleka. Skoro zespół ma przedstawiać tylko propozycje, następnie należy do tego przygotować ustawy. To natomiast oznacza szerokie konsultacje międzyresortowe i publiczne. W najlepszym wypadku projekty, które zapewne będą zmienione na niekorzyść podatnika wobec pierwotnych propozycji, trafią do zamrażarki i zostaną zaprezentowane dopiero przed kolejnymi wyborami. Tymczasem deregulacja rozporządzeniami i uchwałami jest mocno ograniczona, a nawet niemożliwa. Można w ten sposób określić wytyczne dla interpretacji rządowych i skarbowych, czy zrezygnować z pewnych działań kontrolnych… i tyle.
Przeczytaj też: „Upadek giganta: czy Intel zniknie z rynku?„
Dlatego Rafał Brzoska, jeżeli nawet ma dobre chęci, nie będzie Elonem Muskiem, który dostał wolną rękę w celu uproszczenia systemu i został szefem specjalnego Departamentu Wydajności Państwa (DOGE) w USA. O żadnym przełomie dla polskiej gospodarki nie może być więc mowy. Zaprezentowane rozwiązania na pewno nie zrewolucjonizują polskiej gospodarki i są tylko papierowymi propozycjami, które najpewniej w większości nawet nie będą brane pod uwagę przez rządzących.
Natomiast zyskać na tym może sam Brzoska. Ten wprawdzie zarzeka się, że nie zamierza wchodzić do świata polityki, ale życie pisze różne scenariusze. Z punktu widzenia efektywności, doświadczenia w biznesie i podejmowania odważnych, również niekonwencjonalnych decyzji, transfer do sejmowych ław na pewno byłby z korzyścią dla Polski. Nie ma porównania pomiędzy ludźmi biznesu a zgranymi politykami decydującymi o losie obywateli bez zagłębiania się w ustawy i głosującymi z linią partii, często nieumiejącymi wymienić sąsiadów Polski, a nawet podać podstawowej stawki podatku VAT.
Fot. Materiały prasowe InPost