Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chce wykorzystać sztuczną inteligencję do wykrywania manipulacyjnych technik sprzedaży w sklepach internetowych. Narzędzie jest już w fazie testów i ma analizować m.in. układ stron, elementy interfejsu oraz kod źródłowy serwisów e-commerce. Jeśli projekt zostanie wdrożony, algorytmy państwowego regulatora po raz pierwszy będą mogły oceniać sposób projektowania sprzedaży w Internecie, co może szczególnie odczuć sektor małych sklepów online.
Za podobne praktyki regulator nakładał już wielomilionowe kary na firmy z sektora e-commerce. Teraz algorytmy mogą pomóc urzędnikom automatycznie analizować sposób projektowania sprzedaży w Internecie.
AI na straży konsumentów
Projekt realizowany przez UOKiK rozpoczął się w 2023 roku i jest finansowany ze środków Unii Europejskiej. Jego celem jest opracowanie narzędzia wykorzystującego sztuczną inteligencję do wykrywania manipulacyjnych elementów w interfejsach sklepów internetowych.
System analizuje między innymi układ stron internetowych, elementy interfejsu wpływające na decyzje zakupowe, kod źródłowy witryn, a nawet reakcje użytkowników na bodźce marketingowe.
Do stworzenia modelu wykorzystano dane z analizy ponad 300 stron e-commerce oraz kodu źródłowego 100 serwisów uznanych za stosujące manipulacyjne praktyki.
Co więcej, w projekcie zastosowano również metody neuromarketingowe:
- eye tracking (śledzenie ruchu gałek ocznych),
- facial tracking (analiza mimiki),
- EEG (pomiar aktywności mózgu).
W praktyce oznacza to, że regulator nie tylko sprawdza, co widzi użytkownik, ale także jak reaguje jego mózg. Pojawia się jednak pytanie, czy nie wchodzi zbyt głęboko w sposób prowadzenia biznesu w Internecie. I tu zaczyna się prawdziwa dyskusja, bo choć ochrona konsumentów jest niezbędna, to wielu przedsiębiorców ma wiele wątpliwości odnośnie tego, czy państwo właśnie zaczyna analizować projektowanie stron internetowych przy pomocy sztucznej inteligencji?
Granica między skutecznym marketingiem a manipulacją może w praktyce zależeć od interpretacji urzędnika. A w realiach biznesu internetowego UX i psychologia sprzedaży są podstawą działania wielu sklepów.
Z czym chce walczyć UOKiK?
Według UOKiK dark patterns to takie projektowanie stron internetowych, które ma skłonić użytkownika do konkretnego działania poprzez manipulację lub ukrycie informacji.
Najczęstsze przykłady to fałszywe liczniki kończącej się promocji, komunikaty o „ostatnich sztukach produktu”, domyślnie zaznaczone płatne opcje, automatyczne dodawanie produktów do koszyka, bardzo łatwe włączenie subskrypcji i trudna rezygnacja oraz darmowe okresy próbne zmieniające się automatycznie w płatne.
Problem jest ogromny. Z badań wynika, że ponad 75 proc. firm stosowało przynajmniej jedną z takich praktyk, a blisko dwie trzecie – więcej niż jedną. Przedsiębiorcy, którzy bagatelizują problem, powinni pamiętać, że regulator już wcześniej reagował. W 2024 roku za podobne praktyki UOKiK nałożył 32 mln zł kary na Amazon. Przykład pokazuje, że problem manipulacyjnych interfejsów dotyczy nie tylko małych sklepów, ale także największych platform e-commerce. Nowe narzędzie AI może sprawić, że wykrywanie takich praktyk stanie się znacznie łatwiejsze i szybsze. A to oznacza jedno: więcej postępowań i więcej kar.
W centrum sporu – mały przedsiębiorca
Paradoksalnie to właśnie mniejsze firmy mogą najbardziej odczuć skutki nowych regulacji. Duże platformy mają zespoły prawników, analityków UX, czy specjalistów compliance.
Małe sklepy natomiast często korzystają po prostu z gotowych szablonów sprzedażowych, które zawierają mechanizmy zwiększające konwersję – czasem nieświadomie kwalifikowane jako dark patterns. To oznacza, że wielu przedsiębiorców może znaleźć się w sytuacji, w której naruszenie prawa wynika nie z intencji, lecz z konstrukcji narzędzia sprzedażowego.
Nowa era nadzoru nad e-commerce
Nie ma wątpliwości, że rynek cyfrowy wchodzi właśnie w nową fazę regulacyjną. Państwo zaczyna korzystać z tych samych narzędzi technologicznych, których wcześniej używały wyłącznie firmy narzędzi sztucznej inteligencji, analizy danych i modeli predykcyjnych. Może to oznaczać większą ochronę konsumentów, ale również większą presję regulacyjną na przedsiębiorców.
Jedno jest pewne – jeśli projekt się powiedzie, po raz pierwszy w historii algorytmy państwowego regulatora będą analizować sposób projektowania sprzedaży w Internecie.
Pytanie tylko, gdzie w praktyce przebiega granica między ochroną konsumentów a ingerencją w sposób prowadzenia biznesu.










































